U niej to trochę inaczej podziałało.

Karolina – 6 miesięcy temu
FB Udostępnij na Facebooku
Sąsiad spotyka sąsiadkę w ogródku przed
domem.
- Jak pan,
panie sąsiedzie
to robi, że te pańskie
pomidorki takie duże,
ładne i czerwone? -
pyta sąsiadka.
- Bo ja mam na nie
taki własny patent:
Wychodzę wcześnie rano do ogrodu
w szlafroku, kiedy wszyscy śpią,
zrzucam ten szlafrok, przechadzam się
między grządkami, no i te pomidorki
tak się do mnie pięknie rumienią,
że aż miło patrzeć.
No i to wszystko.

Sąsiadka zrobiła tak samo,
przez miesiąc
przechadzała się nago po ogrodzie.
Pewnego dnia spotyka się z sąsiadem:
- I co? Działa mój patent? - pyta sąsiad.
- Wie pan... Pomidorki jakie były,
takie są. Ale moje ogóry za to są taaaakie!

Udostępnij na Facebooku